Kalymnos

18 listopada 2014

Od kilku lat krążył nam po głowie pomysł wyjazdu na Grecką wyspę Kalymnos, jednak ze względu na wyższe koszty w porównaniu do innych europejskich miejsc przekładaliśmy ciągle plany na rok następny. Tym razem kupiliśmy bilety przed zastanowieniem się czy damy radę wszystko pogodzić. To była bardzo dobra decyzja! Kalymnos jest jedyna w swoim rodzaju i warta trochę wyższych kosztów. Klimat wyspy nadaje wyjazdowi wakacyjnego charakteru, a skalne formacje zwane kaloryferami/tufami i kalafiorami dają niesamowitą frajdę z odkrywania różnorodności. Osoby nie lubiące wspinania w przewieszonym terenie mogą wybierać w pionach i połogach w kolorach pomarańczowym i szarym. Jednak te formacje nie są wyjątkowe, czego nie można powiedzieć o przewieszkach, które przede wszystkim przyciągają swoją urodą.

Zebrała się nas grupa 5 osób, w tym trójka członków klubu (Maciej, Kuba i Kasia) i dwóch niezrzeszonych Łukaszów.

Maciej zawsze nastraja mnie entuzjastycznie. Jeśli ktoś choć raz widział walkę Cebuli w skale, pufanie, okrzyki i na końcu przepełniającą radość ze zrobionej drogi i poszczególnych przechwytów, to na pewno wie co mam na myśli. Cebula wykazywał się niezmierną kreatywnością w szukaniu możliwości wspinania się, czasami przemieszczając się jak miś koala do góry, dając nam przy tym dużo radości :). Za to nareszcie, jak sam stwierdził, nikt się z niego nie śmiał jak korzystał z kolana. Jeśli ktoś nie wspinał się nigdy w kaloryferach lub kalafiorach to dla wyjaśnienia dodam, że nie podhaczając kolan lub nie siadając na kalafiorach wspinacz utrudnia sobie drogę o co najmniej jeden stopień.

Kuba w tym roku dużo czasu poświęcił na wyjazdy i ilość dni przewspinanych przyniosła efekty. Utwierdził się w uczuciu, że jego ulubioną formacją są kaloryfery i właśnie w niej zrobił swoje pierwsze 8a. Musiałam go długo namawiać, żeby choć spróbował czy kontuzja palca pozwoli mu zrobić wszystkie przechwyty. Okazało się to nie takie trudne i trzeciego dnia po zrobieniu Heliosa ciśnienie zeszło. Wtedy przyszedł czas na oddanie się drugiej pasji czyli jedzeniu. Całe szczęście Kuba nie utracił daru flashowania i wieszania wędki, za co jestem mu bardzo wdzięczna.

Pora na mnie. Jechałam pełna obaw, wiedziałam że mam siłę i wytrzymałość, ale czy wystarczy mi głowy, żeby to wykorzystać? Większość dróg jest bardzo dobrze obita, czasami nawet aż za dobrze i łatwo zrobić tzw. agrafkę, ale na mnie dobrze to podziałało. Wiadomo, że czasami musiałam postać w jednym miejscu, aż ból stóp mnie nie wygonił. Nie mniej widząc kolejną wpinkę „za 3 ruchy” łatwiej się zdecydować, żeby iść do góry.

Cała nasza trójka preferuje wspinanie w stylu OS lub szybkiego RP, zatem mieliśmy okazję zobaczyć wiele sektorów wspinaczkowych. Najbardziej słynnym jest Grande Grotta, która robi niesamowite wrażenie i chyba nie ma osoby, która by nie chciała zrobić w niej choć jednej drogi. Nie jest to bardzo trudne, gdyż najłatwiejsza droga w grocie to 5a. Formacje wspinaczkowe są bardzo urozmaicone, niektóre drogi są wyślizgane, ale nie w takim stopniu, żeby to przeszkadzało. Sektory bardziej oddalone od asfaltu są zdecydowanie mniej oblegane i tarcie jest lepsze.

Informacje praktyczne:

Dojeżdżaliśmy na wyspę w różnych terminach i skorzystaliśmy z dwóch opcji dojazdu. Najtańsza wersja to przelot liniami Ryanair z Krakowa na wyspę Kos (około 800/900 zł z bagażem we wrześniu/październiku), a następnie promem (5/6 eur) na Kalymnos. Wersja droższa (około 1000zł z bagażem) to przelot Easy Jet’em z Berlina do Aten, a następnie małym samolotem linii Olympic Air na wyspę Kalymnos.

Na wyspie nie ma campingu, ogólnie preferowaną formą zakwaterowania jest wynajęcia studia wyposażonego z łazienkę i aneks kuchenny. Za dwuosobowy apartament trzeba zapłacić około 20-30 EUR. Mieszkając w Masouri lub Myrties sektorów wspinaczkowych dostępnych w zasięgu pieszym jest mnóstwo. Można również wynająć skuter (koszt 12-17 eur/dzień) i odjechać kilka kilometrów, ale zaludnienie jest wszędzie podobne i nie jest to konieczne. Skały mają głównie wystawę południową lub południowo-zachodnią, a niektóre sektory pozostają w cieniu do godziny 16 lub jeszcze później, jednak są one najbardziej zaludnione i my preferowaliśmy wczesne wstawanie, dzięki czemu słoneczne popołudnia mogliśmy wykorzystać na wakacyjny relaks.

Każdy z nas ma na oku kolejne plany wspinaczkowe na wyspie, zatem na pewno tam jeszcze wrócimy!

Bardzo dużo przydatnych informacji można znaleźć na stronie climbkalymnos.

Nasze przejścia godne zapamiętania:

Maciej Grzegorczyk (Cebula):

  • Ivi 7a+ – RP
  • Island in the sun 7a+ – RP
  • Sense Unique 7a – OS
  • Dike 6c+/7a – OS
  • ponadto 3 inne drogi 7a

Maciej Grzegorczyk

Maciej Grzegorczyk

Kalymnos-Grande Grotta-Elefantenhimmel-7a RP36

Kalymnos-Grande Grotta-Elefantenhimmel-7a RP36

Kuba Pawlak:

  • Helios 8a – RP
  • Neolitic Line 7c – RP
  • Nicola la tigre 7c – RP
  • Fire Wall 7b+ – OS
  • Tufantastic 7b+ – OS
  • ponadto 9 dróg 7b i 7b+ oraz 27 dróg 7a i 7a+

Jakub Pawlak

Jakub Pawlak

Jakub Pawlak

Jakub Pawlak

Kasia Latuszek:

  • DNA 7a – RP
  • Adolf in the bay 6c+ – RP
  • Homo Sapiens 6c – OS
  • Test under stress 6c – OS

Kalymnos-Iannis-Adolf in the Bay-6c+ RP33

Kalymnos-Iannis-Adolf in the Bay-6c+ RP33

Kasia Latuszek

Dodaj komentarz