Triangle du Tacul

2 listopada 2017

W pierwszej połowie października, korzystając z wspaniałej pogody wybraliśmy się (Robert Grabia i Arkadiusz Kowalski) w Alpy.

Po dotarciu do Chamonix, wjechaliśmy ostatnią kolejką na Aiguille du Midi 3842m i zeszliśmy eksponowaną granią na lodowiec Valle Blanche, gdzie rozbiliśmy namiot, który był naszym domem na kolejne kilka dni. Pierwszego dnia, na rozwspinanie z lekkim szumem w głowie (bo to jednak około 3700 m n.p.m.) przeszliśmy z dobrym czasem grań Cosmiques, Aiguille du Midi. Kolejny dzień zapowiadał się wyśmienicie. Zaplanowaliśmy wspinanie na trójkącie Triangle du Tacul drogą Goulotte Chéré (D , M3, WI4 wg. www.camptocamp.org)
Droga wiedzie systemem rynien przez około 350m. Fragmenty lodu dochodzą do 85 stopni. Wspinaczka była przyjemna, zróżnicowana z dobrą asekuracją i z zastanymi stanowiskami ze spitów. Na początku wspinaliśmy się z zespołem niemieckim, jednakże na 3 lub 4 wyciągu wycofali się z powodu spadającego lodu (niby że my im specjalnie na łeb spuszczaliśmy ;). Drogę ukończyliśmy krótko po 13 i zjazdami dostaliśmy się z powrotem na lodowiec a później do namiotu. Kolejny dzień zrobiliśmy sobie odpoczynek.

Kolejną drogę, którą wzięliśmy pod swoje dziabki również na Triangle du Tacul była Contamine – Mazeaud (AD+, lód do 65stopni). Łatwiejsze dróżka, która wiedzie przez pola śnieżne przeplatane co jakiś czas fragmentami skał, w których można było założyć przelot. Drogę ukończyliśmy na Triangle du Tacul. Schodząc w dół upuściłem rewerso co spowolniło nasze zejście. Z tego powodu, jak i również z powodu mocno czerwonych nosów od słońca, postanowiliśmy powrócić do drogi z poprzedniego dnia i zjazdami dostać się na lodowiec. Zjazdy z półwyblinki dość mocno skręcały linę i spowalniały nas. Wyczerpani dostaliśmy się do namiotu, a na drugi dzień przenieśliśmy się do schronu Cosmique.
Z braku sprzętu do asekuracji postanowiliśmy zjechać na plan na rekonesans rejonu.
Uważamy, że wyjazd udał się. Pierwsze moje wspinanie w lodzie alpejskim dało większy apetyt na kolejne tego typu wyjazdy.

Arek

Dodaj komentarz